Co mi dało Toastmasters | Monika Ratajczyk

Posted in Bez kategorii / Posted By: admin
30
maj

Co mi dało Toastmasters?

Nie planowałam, że przystąpię do Klubu.  W sumie to nawet nie wiedziałam, o jego istnieniu. Uważałam, tak jak zapewne większość ludzi na świecie, że może i fajnie by było być bardziej pewnym siebie na scenie, ale w sumie to przecież ileż to razy na niej wystąpię? Zapewne niewiele. Moja praca nie wymagała ode mnie takiej formy aktywności., więc jeśli nawet przyjdzie co do czego, to jakoś się przemęczę. Nie będzie szału – no trudno. Ale dla tego jednego, albo dwóch efektów „wow” zaraz się zapisywać gdzieś, deklarować, regularnie poświęcać na to czas? To nie dla mnie. Nie mam na to czasu.

Byłam jednak kiedyś na szkoleniu (to były czasy, kiedy byłam zafascynowana rozwojem osobistym). I był na nim Bartek (ówczesny prezes Toastmasters, o czym jeszcze nie wiedziałam). Jednym z zadań tego szkolenia było przeprowadzenie negocjacji (co zdecydowanie bardziej mogło mi się przydać w pracy zawodowej – i to nie raz). Moje wystąpienie fenomenalne nie było, ale jakoś tam sobie poradziłam (ale ile mnie to emocji kosztowało! Dygałam się jak przed maturą!). Później jednak wystąpił wspomniany już  Bartek. Ja jemu zazdrościłam! Tego spokoju, opanowania, pewności siebie. Wyglądało, jakby świetnie się przy tym bawił. No i efekt jego negocjacji był zdeeeeecydowanie lepszy od mojego. Dało mi to do myślenia. Jak on to robił? I gdzieś między wszystkim było rzucone, że należy do Toastmasters. Wtedy się dowiedziałam, że w ogóle istnieje taki klub w Lublinie, choć jeszcze nie wiedziałam, czym się zajmuje.

Jednak ziarenko padło. Jak się okazało – na żyzną glebę. Jakieś pół roku później było spotkanie demonstracyjne Klubu, więc pomyślałam pójdę i zobaczę, o co chodzi. Zaskoczona byłam tym, że Ci ludzie tak wychodzą na scenę, mówią i w ogóle się nie stresują. I są w tym tacy naturalni. I wtedy zapragnęłam, że ja też tak chcę. Chce się mniej stresować w życiu.

Jestem już prawie 2,5 roku w Klubie i wiem, że to byłą jedna z najlepszych inwestycji w siebie, jaką mogłam zrobić. Wcześniej też należałam do innych organizacji, więc mam też porównanie. I to jest to miejsce, które mogę polecić każdej osobie, niezależnie od zawodu, jaki wykonuje w życiu, gdyż daje coś więcej, niż tylko umiejętność swobodnego wypowiadania się.

Co dało mi?

  1. Pewność siebie

I nawet nie chodzi o taką „zwykłą” pewność siebie, ale o swobodę w wyrażaniu swoich poglądów. I w pracy (która wymaga ode mnie rozmów z przedsiębiorcami, naukowcami i zwykłymi ludźmi) i w życiu osobistym. Zawsze miałam jakieś swoje poglądy, ale często prezentowałam je tak pewnie, że dla otoczenia był to zazwyczaj sygnał „ale ona jest władcza!” i skutek był odwrotny od zamierzonego. Dzięki pracy w Klubie nauczyłam się mówić w taki sposób, aby to, co mam do powiedzenia było interesujące i aby ludzie chcieli dopytywać, a nie szukali sposobności, aby tę rozmowę zakończyć 😉

  1. Więcej czasu i mniej stresu

Nauczyłam się, jak się przygotowywać do wystąpień efektywnie i bez nerwów, dzięki czemu teraz, gdy mam wystąpienie w poniedziałek o 15:00 nie stresuję się cały weekend a przez cały poniedziałkowy poranek mogę skupić myśli na pracy a nie na „powtarzaniu tekstu”. Teraz pomysł na ciekawą mowę wpada „mimochodem” a przygotowanie się do wystąpienia nie zajmuje kilku mozolnych dni, a zazwyczaj krótką chwilę (w zależności od tematu wystąpienia).

  1. Swobody, gdy pytają mnie z zaskoczenia

Kiedyś takie sytuacje jak kamera na ulicy, albo wypowiedź w radiu była czymś, co mnie wręcz paraliżowało. Teraz, gdy ktoś z zaskoczenia zada mi pytanie gdziekolwiek, czy to w pracy, czy na ulicy – nie uciekam w popłochu. J Umiem sobie poradzić i nie kosztuje mnie to nie wiadomo jakich nerwów. Cieszę się, że mogę się wypowiedzieć a kogoś moje zdanie interesuje.

  1. Jeszcze lepsze poznanie siebie

Zawsze bardzo lubiłam odkrywać siebie. I kiedy wstępowałam do TM wydawało mi się, że już całkiem sporo o sobie wiem. I może i tak było, ale w Klubie odkryłam zupełnie nowe obszary. Nigdy nie zapomnę swojej pierwszej mowy, którą ze stresu powiedziałam niemal 2x szybciej. Choć wcześniej występowałam już publicznie, nagle okazało się, że mam bardzo duże problemy z głosem na scenie. Pomimo realizowania kolejnych mów i przygotowywania się do nich – kiedy wychodziłam dalej było to samo. Drżący głos, brak pauz, bardzo szybkie mówienie i bardzo też szybkie męczenie się. Pomijając kwestie psychologiczne, które w ten sposób odkryłam, poszukiwania, co z tym moim głosem jest nie tak doprowadziły do głębszych odkryć, aż w końcu od lekarza dowiedziałam się, że moja przepona od urodzenia nie pracuje (!). I nagle wyjaśniło się, dlaczego choć uwielbiałam biegać – miałam problem z oddechem, kiedy pływałam – nie miałam problemu z techniką, ale przez ten zły sposób oddychania męczyłam się niemiłosiernie i po kilku basenach myślałam, że zaraz zejdę na zawał. To odkrycie, że mam zablokowaną przeponę było punktem przełomowym dla mnie i bardzo wiele zmieniło. Zaczęłam inaczej z nią pracować, co przełożyło się nie tylko na występy na scenie.

  1. Inspirację

Kto nie przyjdzie do Klubu jest zafascynowany atmosferą, jaka w nim panuje. Otwartość, życzliwość, uśmiech i wsparcie – to chyba nasze najważniejsze atuty. Wśród takich ludzi po prostu chcesz się rozwijać. Nie dostajesz krytyki a niezwykle wartościowy feedback (informację zwrotną). Przychodzisz, słuchasz innych i dostajesz niesamowitą dawkę inspiracji. Uświadamiasz też sobie, że każdy przychodzi tu z innym problemem. Dla jednych problemem jest „jak tu się przełamać i wyjść”, dla innych „jak to powiedzieć, aby było ciekawie”, a dla jeszcze innych „jak tu się wyluzować i po prostu pokazać jaka/i jestem”. I kiedy patrzysz na przemianę tych ludzi z mowy na mowę wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych.

  1. Bardzo cenne relacje

Ludzie, którzy przychodzą do TM tworzą niesamowitą mozaikę charakterów i zawodów, które wykonują. Tyle rzeczy, ile ja się dzięki nim dowiedziałam, to nie sposób zliczyć. Tyle, ile dzięki nim doświadczyłam dobrego – także. W tym Klubie naprawdę można budować przyjaźnie i rozwijać zawodowe kontakty. Tu wszyscy się wspierają – nie tylko w wystąpieniach.

 Dlatego kiedy tak patrzę wstecz i myślę o Klubie wiem, że nie zamieniłabym go na żaden inny. Bo i ta wiedza, i wyćwiczone umiejętności, a także ludzie, których poznałam dzięki Klubowi wniosły nową jakość do mojego życia. Ja sama też nauczyłam się w lepszy sposób wspierać innych w ich rozwoju, akceptując, że każdy może mieć zupełnie inną wizję na siebie. Bo w TM nie ma schematów.

Autor: Monika Ratajczyk




Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *